Powszechnie wiadomo i przyjmuje się te wiadomości bez najmniejszego szemrania, że pustka nie kryje w sobie żadnych tajemnic. Z definicji wynika, że nic w niej nie ma. A wręcz można powiedzieć, że jest tam właśnie NIC.
Na razie wszystko wydaje się być jasne (chyba...?).
Pozostaje tylko pytanie czy NIC przedstawia sobą jakąś wartość poznawczą, czy jest tylko niepotrzebnie walającym się bublem.
Co o tym NICZYM wiemy?? ...jest antytezą CZEGOŚ - więc musi jednak mieć w sobie COŚ, co sprawia, że warto, by NIC istniało, choć kwitnie w nie-bycie; przedstawia ono nieistnienie istnienia; jest zaprzeczeniem bycia CZEGOŚ.
Tylko, że właśnie... NIC jest NICZYM - tak, ale nie na tyle zupełnym zerem, że aż niepotrzebnym. Potrzebne jest CZEMUŚ, by podtrzymywać pewność jego bycia. Czyli jednak bezwartościowym wymysłem świata NIC być nie może. Bez NICZEGO COŚ nie byłoby już tak pewnym i niezaprzeczalnym CZYMŚ. Zabrakłoby jego przeciwwagi - NICZEGO, która tylko jeszcze bardziej ugruntowuje naszą wiarę w prawdziwość i poprawność znaczenia CZEGOŚ.
...
...
...
... I tak by można bez końca... dążyć do CZEGOŚ w NICOŚCI ;))))))
A teraz już bądźmy poważni! (Bynajmniej się postaram hihihihi...)
Spieszę z wytłumaczeniem tego mojego pseudofilozoficznego zamyślenia. Ale poważnie też nie będzie, tak jak i powyższa niby-to-retoryka nawet kropli trzeźwego rozsądku nie miała ;))))
Ot taka tam zabawa słowem. Boję się tylko, co ze mną będzie jak rozjuszone słowa zaczną się w odwecie bawić mną... ;)))
A więc chodziło tylko o to, że... chciałam samej sobie wmówić - a prawie się udało - iż ta totalna pustka w mojej głowie, którą teraz właśnie mam, może mieć jednak w sobie jakąś tajemnicę, która warta jest odkrycia; chciałam sama sobie udowodnić, że ten totalny, wszechogarniający mnie brak tłoczący się ze mnie na zewnątrz, z dokładnie takim samym skutkiem zwrotnym (niestety), nie jest tak zupełnie pozbawiony CZEGOKOLWIEK.
I proszę!!! Kto szuka, ten znajduje... nawet gdyby miało to być NIC, które bezmyślnie przelałam na "karty" tego bloga, a Szalony Czytelnik [z całym szacunkiem, ale musisz być szalony skoro jeszcze tego nie zostawiłeś ;)))] kończy właśnie czytać.
Dziękuję za uwagę i proszę nie myśleć źle o filozofii. Jest ona czymś zupełnie innym i tysiąckroć ciekawszym od powyższego, choć niekiedy nie mniej zawiłym ;)
Naprawdę świetna sprawa!!! :D
A teraz coś trochę milszego i ciekawszego (mam nadzieję) - most, z którego rzucały się rażone tragiczną miłością blond piękności, by oddać swoje życie odmętom wody. Ich włosy wciąż powiewają na wietrze błyszcząc w promieniach zachodzącego słońca...
(Oczywiście bajeczka zmyślona na poczekaniu, ale ileż romantycznego uroku dodaje :D:D:D:D:D)
Babi most
18 stycznia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz