29 stycznia 2008

Pomarudzić... ludzka rzecz

Co za dzień! Co za dzień dzisiaj!!!
Szaro-buro, brzydko, morko i nieprzyjemnie...
Co za dzień!!!!

W oczach obluzowały mi się jakieś zawiasy czy coś, bo powieki bez przerwy opadają z wielkim hukiem. Siły urządziły dziś strajk, chęci są na chorobowym (i nie wiadomo kiedy wrócą), myśli do tej pory leżą nieżywe i leczą olbrzymiego kaca, humor stwierdził, że nie będzie za innych harował i nadrabiał braków (bo go to nie bawi) i nawet zdrowie powiedziało, że składa wymówienie i nie będzie mi już dalej służyć.
W ten oto sposób, zdradziecko porzucona przez tych, na których najbardziej polegałam, zostałam sama, samiuteńka z niecodziennym u mnie zjawiskiem - rozsadzającym czaszkę ciśnieniem tętniczym.
Ironia losu doskonale wie, kiedy się pojawić. Typowa persona non grata - wkręci się na tą imprezę, gdzie najbardziej jej nie chcą.

Przecież ja mam zawsze zatrważająco niskie ciśnienie (ambitnie dążę do pobicia rekordu śpiącej królewny), a głowa boli mnie raz na dziesięć lat.
Tylko, no właśnie... "zawsze" to jest coca-cola, a "raz na dziesięć lat" - jak z samej definicji wynika - w końcu też się przecież zdarza.

Już myślałam, że jestem dzieckiem szczęścia i wybrańcem Losu, lecz... suma summarum okazuje się, że nic nadzwyczajnego dziś się nie zdarzyło. Ot, po prostu co dekadę nawiedzający mnie ból głowy i typowa, "piękna" szkocka pogoda. Tego drugiego już niedługo będę miała w nadmiarze...


P.S. Wszystkiego naj naj najlepszego dla Ciebie nasz Little Farfoclu :*


Twierdza do zdobycia



... 4...

Brak komentarzy: