28 stycznia 2008

Przepełniona ironią padła mucha na ryjka

Opadłam już zupełnie z sił i do tego chyba jestem chora. Ale o tym sza...
To sprawa super tajna - wagi państwowej ;))

Z braku sił i zupełnego zaniku funkcji myślowych, odgrzebałam coś sprzed lat.
Mały wstęp, a później już tylko "rozterki" biednej matki, której rozdarte serce musi wybrać między miłością do "niezwykłego" dziecka, a pragnieniem bycia uważaną za wciąż w pełni poczytalną. Przygarnąć potwora, otulić go swoimi ramionami i z dumnie podniesioną głową pokazywać swój "cud" innym czy wyrzec się go, zachowując w zamian twarz i szacunek???
;)
[Gwoli wyjaśnienia: są to fragmenty z moich komentarzy utrwalonych podczas męczarni pisania pracy- pracy, która pozwoliła mi skończyć z udawaniem, że coś wiem ;) Notatki te są obrazem i dokumentem zarazem mojego jakże wtedy opłakanego stanu umysłu. ]

" Ostateczność mnie dopadła!

Trzeba dopełnić danego słowa. Cały naród na mnie patrzy, Rodzina na mnie patrzy, pies na mnie patrzy, króliki na mnie patrzą (och nie – przepraszam, pomyłka! króliki powybijał mi Linda, gdy palił mój dom udając psa… OK, pomińmy króliki.)

Powiedziałam to, a dokładniej napisałam – wprost i bez ogródek: „obronię się”.

Więc skoro trzeba walczyć, to i trzeba się odpowiednio przygotować.

...

Proszę trzymać za mnie kciuki, bo takiej historii jeszcze świat nie oglądał. Postaram się relacjonować „na żywo” przebieg sytuacji, choć wiem, że nie będzie to łatwe. Pole walki łatwo wciąga, miksuje psychikę i człowiek w pewnym momencie zapomina po co tam przybył. Brnie tylko do przodu, by wypełnić powierzone zadanie, by wykończyć cel… I nie zawsze wraca już do normalności…

Żegnam się więc na tych stronicach z wszystkimi których kocham!

...

Jestem właśnie na etapie sprawdzania tego potwornego chłamu, który sama stworzyłam. Wydałam na świat potwora, a teraz staram się zatrzeć ślady swojej szalonej zbrodni. Gniot jest niestety tak olbrzymi i odporny na wszelkie próby "uczłowieczenia", że muszę się ostatecznie pogodzić z okrutną myślą. Winnam teraz pokochać swoje dziecię takim jakim jest, mimo wszelkich jego ułomności.


Ale czy otoczenie je zaakceptuje, czy pozwoli mu istnieć na takich samych prawach, z jakich w pełni korzystają inne dzieła mądrych studentów? Czy nie będzie cierpiało prześladowań ze względu na swoją odmienność???

Czas pokaże…


Jednakże postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, by jak najlepiej przystosować mego potwora do życia w normalnym świecie. Proces socjalizacji został już rozpoczęty. Mam nadzieję, że metody wychowawcze w postaci skreśleń, nanoszonych poprawek i miliona dopisków dadzą upragniony efekt.

ŻYJ SAM I DAJ ŻYĆ MOJEMU POTWORKOWI!!! "

...

Słowa miały już swoje pięć minut. Teraz czas na coś dla wzrokowców.

Nocne motocykla historie



5...

Brak komentarzy: