Dziwne, jak od pewnego czasu łatwo przychodzi mi przyjmowanie nie najlepszych dla mnie wiadomości.
Czyżbym osiągnęła NIRVANĘ??? ;))) Choć raczej nie, bo używek w moim organizmie zbyt mało na ten stan ;)
Chwila smutku, lekka zaduma, a zaraz po tym (jeśli sprawa jest już nie do ruszenia) przyjęcie ślepych decyzji Losu.
Dziwne...
Ale nie o tym, nie o tym, nie o tym...
Trochę (bagatela 3 godziny) grzebałam dziś w świecie wspomnień utrwalonych za pomocą migawki. Zdjęcia mieszały się z obrazami z mojej (najwidoczniej nie aż tak pustej) głowy. Odleciałam do innych światów, innych chwil...
Mogłabym teraz wysunąć jakieś wykwintne podsumowania, głębokie zamyślenia nad ludzką podróżą po tym łez padole. Ale nie zrobię tego z dwóch prostych przyczyn:
1) Jestem na to jeszcze za młoda, by, zamiast żyć do przodu, przeżuwać wciąż to, co było ;)
2) Jestem jeszcze za głupia, żeby podołać takim wzniosłym myślom i życiowym prawdom ;)
Pierwszy jak i drugi powód jest równie dobry!
Ale proszę, co wynalazłam wśród tych kopców dowodów przeszłości - fotkę Tego, którego nie ma już tyle czasu, ale wraca, w końcu wraca :))))))
Duży, MAŁY i Najmniejszy
24 stycznia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz