6 lutego 2008

A to wszystko nie tak, nie tak, nie to...

Tyle czasu przechodziłam przez swoje miasto, jak przez coś zupełnie oczywistego. Mieszkałam w nim przecież ponad dwadzieścia lat. Wychowałam się wśród jego budynków, parków, zabytków. Wydawało mi się, że je naprawdę dobrze znam i niczym mnie już nie zaskoczy.
Jednak od kiedy aparat stał się moim trzecim okiem [niekiedy trochę zezującym ;) ale wciąż w jakiś sposób obrazującym to, co widzę] rzeczy, miejsca powoli odkrywają swoje inne oblicze.
Może brzmi to wszystko trochę mdło, banalnie i jak paplanie natchnionego pomyleńca; wiem, że piszę o tak oczywistych sprawach - na świat, który dobrze znamy, tak naprawdę można patrzeć w zupełnie inny sposób - ale właśnie ta oczywistość, której wcześniej nie dostrzegałam, niedawno napadła mnie i nie pozwala o sobie nie myśleć.
Jak ja przez tyle lat mogłam nie widzieć czegoś, co aż mi świeciło przed oczami?!!
Ale często bywa, że rzeczy najbardziej widoczne i proste, najtrudniej zobaczyć :)

Tym jakże wzniosłym ;) i filozoficznym ;) akcentem zakończę owo mdłe i banalne paplanie natchnionego pomyleńca, a poniżej zamieszczam obraz pomnika, który niezmienny stoi ciągle w tym samym miejscu, a dopiero teraz tak naprawdę go zobaczyłam. Postaci trochę przyprószone świeżutkim śniegiem, ale w końcu to prawo zimy, a ich twarze i tak mają zostać bezimienne. (Mniejsza już o to, że jest on pozostałością minionego "złotego" systemu, ale przynajmniej idea przyświecająca jego powstawaniu była prawa.)

Kamienni żołnierze






Brak komentarzy: