W czasie aktualnym działalność na blogu została zawieszona [czego chyba zresztą nie można było nie zauważyć ;)] ze względów... no właśnie... ymmm... technicznych.
Nie oznacza to jednak, że nie powrócę z wielkim hukiem, by załatać powstałą czarną dziurę, która zionie zdecydowaną nudą. Ja po prostu zawsze wracam - jak natrętna mucha.
Lecz kiedy to nastąpi, to chyba nawet najmądrzejsi Górale nie wiedzą... więc tym bardziej ja też nie mam pojęcia.
Ale żeby nie było tak nijako i tak tylko gołosłownie... poniżej zamieszczam kilka zdjęć, które za uprzejmą nie-zgodą Szanwnego Modela mogą pokazać przyczajonego Smoka ukrytego za Tygrysem.
Weapon of the mass destruction






2 komentarze:
O ja!! Wróciła!! A już traciłem nadzieje że przepadłaś. A tu bach.. miło Cię "znowu" widzieć ;) Kolejna podróż?
Dziękuję za ciepłe słowa powitania ;)) Bardzo mi miło ;)
A co się tyczy podróży... hmmm... w pewnym sensie kolejna. Tylko bardziej nazwałabym to "przeniesieniem ośrodka interesów życiowych" - to znaczy czas nieokreślony spędzała będę teraz w Szkocji. Tak nawiasem - piękny kraj :)
A jak wakacyjne plany - podróż ciągle aktualna?
Prześlij komentarz