8 października 2008

Ludzie listy piszą...?

No właśnie - dobre pytanie. Ludzie piszą jeszcze listy?
Tak piękny jak i zaniedbany w dzisiejszych czasach jest to proceder. A szkoda i to wielka.
Poczta elektroniczna, komunikatory, SMSy z super komórek (które jeszcze tylko nie potrafią ciągle drapać po plecach)... wszystkie te specyfiki zepchnęły korespondencję "analogową" do zakurzonego świata legend.
Ciągle zdarza się jeszcze, że nieliczni szczęśliwcy mają okazję obejrzeć to, wyłaniające się z czeluści przeszłości, niebywałe zjawisko - ale to już naprawdę rzadkość. Tradycyjne listy są na wyginięciu i powinny być jak najbardziej objęte patronatem UNESCO.
Umiera w naszym "nowym" świecie tak piękny zwyczaj. Aż smutno mi się na to patrzy. Pieczołowicie zapisywane litery, starannie wybierane słowa, dopieszczone zdania, dobrana papeteria, indywidualny charakter pisma - to wszystko tworzyło razem niepowtarzalny, niecodzienny klimat. Jakoś ciężko odnaleźć mi to w dzisiejszych e-mailach czy SMSach. Naszpikowane skrótami, okraszone beznamiętną komputerową czcionką i z często doklejoną reklamą - O MATKO!
Na treść wiadomości (bynajmniej w mojej skrzynce elektronicznej) narzekać nie mogę, ale ileż ona traci stając się tylko zbiorowiskiem czarnych, niczym się nie wyróżniających mróweczek na białym ekranie...

Już nie chcę się rozpisywać o wszechobecnych dowodach dysleksji i wtórnego analfabetyzmu na forach, blogach, rozmowach z komunikatorów internetowych - to już inna i jeszcze smutniejsza historia.

A kiedyś to było takie święto, gdy znalazłam list w skrzynce - tej normalnej, blaszanej, nadniszczonej skrzynce na klatce schodowej.


Upadek mody

2 komentarze:

lavinka pisze...

Piszą isty tylko w mejlach. Jest po prostu taniej, no i większa szansa,że list dotrze do adresata. no i praktycznie natychmiat, nie po kilku tygodniach.
Czy straciły na jakości? Zależy kto jakie listy pisał :)
Moje nie straciły. To znaczy są tak samo kiepskie jak wcześniej :)

Magdalena pisze...

Zupełnie się z Tobą zgadzam, co do niezawodności i szybkości dostarczenia do adresata współczesnych listów, czyli e-maili.
Co do jakości też bym się nie czepiała.
Jednak jeśli chodzi o niepowtarzalny klimat tradycyjnej korespondencji, to ja za nim tęsknię i tęskniła będę...
Jakiś sentyment do przeszłości chyba mam czy coś... ;)