Szczyt wszystkiego!!! SKANDAL!!! Po prostu anarchia i bandytyzm!!!
W ulice wkradł się nieład, po chodnikach toczył się nierząd, bezprawie urządzało sobie piknik w alejach metropolii. Chaos ogarnął całe miasto: parki, szkoły, urzędy, sklepy, blok(g)i, drogi...
Obraz istnie piekielny!
...
I jeszcze te wróble! Paskudne pierzaste kurduple!!!
(Co się z tymi zwierzętami dzieje!!!)
Zimno było na dworze, wiatr wiał, że aż gwizdało. Ale mimo tych niesprzyjających warunków, opatulona po szyję, wzięłam nasionka i wyszłam na ziąb. Śnieg leżał na zmarzniętej ziemi, roślinki trwały wciąż w głębokim śnie zimowym. Jedynie szczebiot małych ptaszków ciągle nie ustawał.
(Wredne paskudy!)
Poszłam na ogródek, by ludzki ruch nie przeszkadzał. Rzuciłam garść ziarenek. Posypały się na ziemię. Zero reakcji. Ptaszyska jak siedziały na gałęziach, tak posiedzenia nie przerwały. Nie zauważyć mego miłosiernego gestu nie mogły, bo usadowiły się jakieś 2 metry ode mnie. Cóż - sypnęłam darmową wyżerką ponownie. I nic. Gapiły się na mnie jak na głupka jakiegoś. Sypnęłam ponownie i cofnęłam się kilka kroków. Może płoszyłam je zbytnią swą bliskością. Ale gdzie tam!! Nawet ogonami nie machnęły. Już zaczęły mnie drażnić, ale nic to. Sypnęłam ponownie i jeszcze raz i jeszcze... aż zapasy mi się skończyły. A one nic!
Wystałam się tam chyba z pół godziny, łapki mi przemarzły, nos odmroziłam i na nic to wszystko. A miała być taka piękna sesja stadka wróbelków radośnie dziobiących ziarenka. Ehhh...
Ze zdjęć nici, moje miłosierdzie zostało poważnie nadwyrężone, a ziarenka słonecznika, które nota bene sama chętnie bym sobie zjadła, leżą niezmiennie w tym samym miejscu upamiętniając to smutne zderzenie istoty ludzkiej z "dziką" naturą...
Za to został mi jak najbardziej ujarzmiony i udomowiony bałwan i choinka jak z bajki - cała w śniegu. (Ale wróbli już nie lubię!)
Zima jak marzenie
29 lutego 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



3 komentarze:
Jakie tam miłosierdzie!!! Chciałaś wykorzystać biedne małe przemarznięte wróbelki to swoich niecnych celów!!! Ale one się nie dały!!! A jak!!! Bo to polskie kurduple są!!!
"Małe przemarznięte wróbelki"??!! Raczej opasłe, rozleniwione ptaszyska.
Kiedyś jeszcze przyjdzie porządna polska zima i te wredne kurduple będą jeszcze błagać o to, bym za jedno suche ziarenko zechciała wykorzystać je do swych "niecnych celów" ;P
Podoba mi się Twój styl ;) Można pisać o pierdołach, ale w sposób ciekawy ( "Sztuka to pokazywać ciekawie to, co proste z pozoru" ;). Podejrzewam że gdybym Ci rzucił temat: "napisz o tym że zabrakło chleba w sklepie", też byś to ciekawie zrobiła, a i mi konciki ust "poszły" by do góry :)
Prześlij komentarz