"Dzieci wychowywane przez rodziców, którzy przyjęli święty sakrament małżeństwa nie wykazują problemów wychowawczych, ich rozwój psychofizyczny przebiega prawidłowo, są grzeczniejsze i mądrzejsze, niż potomstwo ludzi, którzy żyją bez ślubu. Dzieci wychowywane przez partnerów, a nie małżonków, mają problemy z koncentracją, przyswajaniem wiedzy i rozwojem zdolności manualnych, są niespokojne i trudne do ułożenia. Różnice te zauważalne są już w wieku przedszkolnym."
[Fragment artykułu (o tym, co jest ważne dla prawidłowego rozwoju dziecka) umieszczonego na tablicy informacyjnej parafii jednego z kościołów rzymsko-katolickich.]
Moja Babcia zawsze powtarza mi, że - tak już od pokoleń - dzieci są zazwyczaj inteligentniejsze i bardziej pojętne od swoich rodziców. Wiele na to faktycznie wskazuje. Ale żeby dzisiejszy niemowlak, czy nawet kilkuletni szkrab wiedział czym jest ślub kościelny i pojmował jego istotę i wagę na tyle, by brak tego sakramentu odcisnął tak silne i okrutne piętno na jego psychice, to bym się nie spodziewała, naprawdę...
Absurdy nas chyba nigdy nie opuszczą! Może to i lepiej - na pewno niekiedy weselej ;)
Kolory jesieni
2 marca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


3 komentarze:
Niektóre parafie starają się w dziwny sposób promować małżeństwo... zapominając o tym,że dla większości ludzi to tylko "papier". Dziś małżeństwo to deklaracja, nie dowód i metoda na udane życie rodzinne...
Zupełnie się z Tobą zgadzam. Ja zamieniłabym słowo "małżeństwo/ślub" na "miłość". Myślę, że tak naprawdę o to drugie chodzi w rodzinie.
No, ale...
Wiesz teoria teorią, praktyka praktyką.... w mojej rodzinie są na ten przykład same rozwody, a jakoś wszyscy żeśmy na ludzi wyszli :)
Prześlij komentarz